Ciało TheBestOf Zdrowie

Witamina D3 jest Ci cholernie potrzebna!

witamina d3
Napisane przez Robert Ciszewski

Nawet oficjalnie zaczęto ostatnio mówić o tym, że w związku z niedoborami D3 współczesnym społeczeństwom zagraża epidemia krzywicy (i nie tylko). Witamina D3 jest nam niezbędna!

Sam w kilku newsletterowych mailach dostałem ostrzeżenia, że używanie kremów z filtrem SPF20 zmniejsza syntezę witaminy D przez organizm aż o 99%. Przyznacie, że to dość szokujące!

Z kolei w jednym z badań (niestety linku nie potrafię odnaleźć, za to wiem, że na pewno powołuje się na nie autor Poczty Zdrowia) wykazano, że prawidłowa podaż witaminy D zmniejsza ryzyko śmierci w wyniku chorób układu krążenia o 77%.  Niedobór tej witaminy grozi nie tylko zawałami i chorobami w obrębie układu krwionośnego.

Przed czym chroni witamina D3?

Poza wymienionymi wyżej działaniami, witamina D3 chroni też przed:

– przed osteoporozą,

– chorobami autoimmunologicznymi (w tym poważnymi zapaleniami stawów),

-stwardnieniem rozsianym,

– stanami zapalnymi (w tym jelit),

– niektórymi rodzajami nowotworów.

Chciałoby się powiedzieć, że to żadne odkrycie. Już dr Budwig (lekarka, która opracowała własną metodę leczenia chorób nowotworowych i, co najważniejsze, odnosiła na tym polu naprawdę duże sukcesy), podkreślała znaczenie słońca dla ludzkiego zdrowia. Chodziło właśnie o witaminę D, którą ludzki organizm wytwarza pod wpływem promieni słonecznych.

Rzuć wszystko, jedz masło i idź się opalać!

Zacznę od wyjaśnienia dlaczego masło – ano dlatego, że do zsyntetyzowania witaminy D organizm potrzebuje cholesterolu. Przesadzam oczywiście z masłem 🙂 ale i cholesterolu naprawdę nam potrzeba. Czytałem zresztą ostatnio, że tak naprawdę to nie zły cholesterol odpowiada za złogi w naczyniach krwionośnych. Zbyt mała ochrona przed wolnymi rodnikami – tę powinien zapewnić koenzym Q10 będący ponoć najsilniejszym przeciwutleniaczem wytwarzanym (w sprzyjających warunkach) przez ludzki organizm.

Słońca w każdym razie nic nie jest w stanie zastąpić. Podkreślała to dr Budwig, podkreślają to coraz częściej autorytety naukowe, których wypowiedzi nie zawsze, niestety, trafiają do mediów.

Media wciąż są przyzwyczajone do tradycyjnej śpiewki „słońce powoduje raka, bla bla bla, używaj kremów z jak najwyższymi filtrami”. Figa z makiem – to wszystko nieprawda, a raczej półprawda bo to klasyczny przypadek sytuacji, gdzie prawda leży pośrodku.

Ze słońcem to jest tak, że trzeba się do niego przyzwyczaić. Umiarkowane wystawianie się na słońce (czyli opalanie bez przesady i brak przesady w chronieniu się przed promieniowaniem) jest człowiekowi niezbędne do zachowania zdrowia i życia. Dr Budwig polecała leżakowanie i spacerowanie podczas słonecznej pogody.

Podobnie powinniśmy robić i my, współcześnie żyjący – ale uwaga! – ze słońcem trzeba się oswoić. Jeśli ze swojego zaciemnionego, sztucznie oświetlanego mieszkania lub biura wyjdziesz na nie i spędzisz na słońcu od razu kilka godzin – poparzenie masz prawie gwarantowane. Skóra musi się przyzwyczaić, a szczególnie powinny uważać osoby o jasnej karnacji. One też nie powinny unikać słońca, ale muszą oswajać się z nim na raty i bardzo bardzo powoli.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że dziesięciolecia (chyba w dziesiątkach lat należałoby już w tej chwili liczyć ten czas) antysłonecznej propagandy w wielu osobach wzbudzają słońcofobię. Nie dziwię się. Sam zresztą jeszcze trzy czy cztery lata temu panikowałem przed każdym wyjściem na słońce. Smarowałem się kremami (a jakże) a potem wnikliwie badałem skórę czy przypadkiem nie pojawia się na niej czerniak.

Ja to rozumiem i wiem, że taką fobię pokonać niełatwo. Namawiam jednak do postarania się i zwalczenia jej, a dopóki to nie nastąpi witaminę D3 trzeba jakoś uzupełniać, bo (uwaga!) nawet człowiek nie stroniący od słońca latem wyczerpie jej zapasy już coś koło połowy października.

Osoby bojące się słońca przez cały rok powinny jeść mnóstwo
ryb

Naprawdę mnóstwo, bo jeśli podczas czterominutowego pobytu na słońcu (ekspozycja ok. 1/4 ciała nie posmarowanego filtrami!) organizm zdrowej młodej osoby wytworzy ok. 1000 j.m. Witaminy D czyli tyle ile jest nam codziennie potrzebne, o tyle, żeby dostarczyć sobie tyle samo witaminy w pokarmie należałoby zjadać coś koło dwóch porcji łososia. I to codziennie!

W tym wypadku mowa o normach aktualnie obowiązujących, ale naukowcy już przebąkują, że są to normy zaniżone i np. kobieta w ciąży powinna zadbać o to, żeby jej organizm miał codziennie dostęp do ok. 2 / 2,5 tysiąca j.m. witaminy D.

Naprawdę najlepiej wyjść na słońce, tym bardziej że chodzi o witaminę D3, czyli cholekalcyferol, a tę znajdziecie w niewielu suplementach!

W pożywieniu znajdziecie ją głównie w rybach, jajach, mleku (też, ale lepiej takim prosto od krowy, którego ze świecą by szukać).

Suplementy też mogą być niezłym źródłem witaminy, ale najlepsze są takie, które zawierają rybi olej (tran). Wybierając te czy inne kapsułki zwracajcie uwagę czy zawierają witaminę D3 czy D2 – to ogromna różnica.

Osobom zainteresowanym tym tematem, niespecjalnie zorientowanym w fizjologii, biochemii etc. polecam na początek lekturę ta strona sporo Wam wyjaśni, a co dociekliwszym polecam bazy artykułów naukowych (medycznych), najlepsze z nich są niestety anglojęzyczne

O autorze

Robert Ciszewski

Leave a Comment

WordPress Cookie Plugin od Real Cookie Banner