Flutamid (alternatywa dla finasterydu) a łysienie

Do dzisiejszego wpisu pasuje podział na preparaty które stosowane są zewnętrznie ( wszelkie rodzaju: maści, żele, szampony) i te, które przyjmowane są wewnętrznie. Często są to różne preparaty przyjmowane doustnie, ale zawierające konkretne związki chemiczne. Tak jest na przykład w przypadku finasterydu, który przeznaczony jest tylko i wyłącznie dla mężczyzn mających problem z łysieniem androgenowym. Problem z nim polega na tym, że ma on spore skutki uboczne, które dość często się ujawniają.

 

Czym jest flutamid?

Flutamid ( to też związek chemiczny) jest często przedstawiany jako alternatywa dla finasterydu. Jest to organiczny związek, który stosuje się w leczeniu raka gruczołu krokowego. Co to ma wspólnego z leczeniem łysienia androgenowego, spytacie. Ano bardzo dużo. Flutamid ma silne działanie androgenowe. Tę właściwość wykorzystuje się przy hormonoterapii raka i tę można wykorzystać przy walce z nadmiernie wypadającymi włosami spowodowanym nadprodukcją DHT – pochodnej testosteronu. Flutamid nie dopuszcza (cały czas mówimy o jego prawidłowym stosowaniu do walki rakiem gruczołu krokowego) do wzrostu nowotworu stercza, poprzez powstrzymywanie produkcji testosteronu. I teraz spójrzcie parę zdań wyżej, ewentualnie sięgnijcie do pamięci czym jest spowodowane łysienie androgenowe. Tak, zbyt dużą ilością DHT, czyli pochodnej testosteronu która prowadzi do osłabienia włosów, potem ich wypadania, a do tego blokuje wzrost nowych marginalizując mieszki włosowe.

Flutamid a DHT

Flutamid blokuje przemianę DHT przez ograniczenie produkcji testosteronu, a w skrajnych przypadkach całkowite jego zablokowanie.

Ta ostatnia możliwość no nie do końca jest dla nas dobra zakładając oczywiście, że nie dotyczy nas problem raka, a jedynie łysienie androgenowe. Pamiętać należy o tym, że testosteron dość poważnie wpływa na mężczyzn.

Jest to hormon w pewien sposób niezbędny nam do życia. Chociażby do prawidłowego życia seksualnego. Fora internetowe dotyczące problemów z łysienia wprost pękają w szwach od tematów dotyczących flutamidu i jego porównywania z finasterydem. Nie trudno się domyślić, że jest to kolejny związek który po pierwsze z założenia jest stosowany na inny problem, a po drugie jego używanie do walki z łysieniem androgenowym nie jest do końca bezpieczne. Opinie są na ten temat różne.

Kontrowersje

Generalnie można podzielić je na takie dwie główne grupy. Z jednej strony stoją CI którzy kategorycznie odrzucają takie metody na łysienie androgenowe. Ich głównymi argumentami są skutki uboczne przy nie umiejętnym stosowaniu i jednak fakt, że leczymy się bez udziału lekarza. Z kolei po drugiej stronie barykady znajdują się Ci, którzy sprawdzili już na sobie działanie flutamidu i po pierwsze twierdzą, że przy rozumnym stosowaniu tego związku skutki uboczne wystąpić nie powinny (nawet dość oczywiste zmniejszenie libido), a do tego efekty są jak najbardziej zadowalające.

Wracając na chwilę do skutków ubocznych, bo te warto znać zawsze i w przypadku każdego preparatu. Oprócz wspomnianego wyżej zmniejszenie popędu płciowego mogą wystąpić również takie które są związane bezpośrednio z zażywaniem przez dłuższy czas jakiego preparatu. Od dość łagodnych jak mdłości czy biegunka, aż do problemów z wątrobą. Można jednak dość prosto zmniejszyć ryzyko pojawienia się wszelkich skutków ubocznych. Przede wszystkim dawka dzienna nie powinna przekraczać 75mg. Po drugie nie stosujmy go wewnętrznie a zewnętrznie – nacierając łysiejące miejsca danym preparatem. To zmniejsza ryzyko wystąpienia skutków ubocznych. Oczywiście jasne też jest, że efekty na które czekamy pojawią się nieco później niż jakbyśmy przyjmowali flutamid wewnętrznie, ale czy warto ryzykować aż tak?